Z WIERSZY ULUBIONYCH...
(Ostatnia aktualizacja: 22.07.2000)

DAREMNE ŻALE (Adam Asnyk)
SONET II (Adam Asnyk)
MIĘDZY NAMI NIC NIE BYŁO (Adam Asnyk)
ELEGIA O... [CHŁOPCU POLSKIM] (Krzysztof Kamil Baczyński)
* * * [PISZ DO MNIE LISTY...] (Krzysztof Kamil Baczyński)
NOSZĘ TWE SERCE Z SOBĄ... (Cummings)
DZIKA RÓŻYCZKA (Johann Wolfgang Goethe)
PIEŚNI MIGNON (Johann Wolfgang Goethe)
POWITANIE I ROZŁĄKA (Johann Wolfgang Goethe)
ZAPOMNIANA (Mieczysław Jastrun)
* * * [GDY DOMDLEWASZ NA ŁOŻU...] (Bolesław Leśmian)
ZMORY WIOSENNE (Bolesław Leśmian)
* * * [GDYBYM SPOTKAŁ CIEBIE ZNOWU...] (Bolesław Leśmian)
* * * [ZAZDROŚĆ MOJA BEZSILNIE...] (Bolesław Leśmian)
RÓŻA (Bolesław Leśmian)
DO M*** (Adam Mickiewicz)
D'UN BEL, CHIARO, POLITO... (Petrarca)
SŁOWIK (Julian Przyboś)
DO*** (Aleksander Puszkin - przełożył Seweryn Pollak)
DO*** (Aleksander Puszkin - przełożył Wiktor Woroszylski)
WIECZÓR (Fryderyk Schiller)
PIOSENKA (Leopold Staff)
EKSTAZA (Kazimierz Przerwa-Tetmajer)
DLA RYMU (Kazimierz Przerwa-Tetmajer)
GRA SŁÓW (Kazimierz Przerwa-Tetmajer)
[KOCHAM CIĘ ZA TO ...] (Kazimierz Przerwa-Tetmajer)
PRELUDIA XXXV [MÓW DO MNIE JESZCZE ...] (Kazimierz Przerwa-Tetmajer)
[JA KIEDY USTA ...] (Kazimierz Przerwa-Tetmajer)
ZADUMA DZIEWCZYNY (Julian Tuwim)
A KIEDY PRZYJDZIE... (Tadeusz Boy-Żeleński)

DAREMNE ŻALE (Adam Asnyk)
 
Daremne żale - próżny trud,
     Bezsilne złorzeczenia!
Przeżytych kształtów żaden cud
     Nie wóci do istnienia.
 
Świat wam nie odda, idąc wstecz,
     Znikomych mar szeregu
Nie zdoła ogień ani miecz
     Powstrzymać myśli w biegu.
 
Trzeba z żywymi naprzód iść,
     Po życie sięgać nowe...
A nie w uwiędłych laurów liść
     Z uporem stroić głowę.
 
Wy nie cofniecie życia fal!
     Nic skargi nie pomogą
Bezsilne gniewy, próżny żal!
Świat pójdzie swoją drogą
Powrót na początek strony.

SONET II (Adam Asnyk)
 
Jednego serca! tak mało, tak mało,
Jednego serca trzeba mi na ziemi!
Co by przy moim miłością zadrżało,
A byłbym cichym pomiędzy cichemi.
 
Jednych ust trzeba! Skąd bym wieczność całą
Pił napój szczęścia ustami mojemi,
I oczu dwoje, gdzie bym patrzał śmiało,
Widząc się świętym pomiędzy świętemi.
 
Jednego serca i rąk białych dwoje!
Co by mi oczy zasłoniły moje!
Bym zasnął słodko, marząc o aniele,
 
Który mnie niesie w objęciach do nieba,
Jednego serca! Tak mało mi trzeba,
A jednak widzę, że żądam za wiele!
Powrót na początek strony.

MIĘDZY NAMI NIC NIE BYŁO (Adam Asnyk)
 
Między nami nic nie było
Żadnych zwierzeń, wyznań żadnych,
Nic nas z sobą nie łączyło
Prócz wiosennych marzeń zdradnych
 
Prócz tych woni, barw i blasków
Unoszących się w przestrzeni,
Prócz szumiących śpiewem lasków
I tej świeżej łąk zieleni
 
Prócz tych kaskad i potoków
Zraszających każdy parów,
Prócz girlandy tęcz, obłoków,
Prócz natury słodkich czarów
 
Prócz tych wspólnych, jasnych zdrojów,
Z których serce zachwyt piło
Prócz pierwiosnków i powojów
Między nami nic nie było!
Powrót na początek strony.

ELEGIA O... [CHŁOPCU POLSKIM] (Krzysztof Kamil Baczyński)
 
Oddzielili cię, syneczku, od snów, co jak motyl drżą,
haftowali ci, syneczku, smutne oczy rudą krwią,
malowali krajobrazy w żółte ściegi pożóg,
wyszywali wisielcami drzew płynące morze.
 
Wyuczyli cię, syneczku, ziemi twej na pamięć,
gdyś jej ścieżki powycinał żelaznymi łzami.
Odchowali cię w ciemności, odkarmili bochnem trwóg,
przemierzyłeś po omacku najwstydliwsze z ludzkich dróg.
 
I wyszedłeś, jasny synku, z czarną bronią w noc,
i poczułeś, jak się jeży w dźwięku minut - zło.
Zanim padłeś, jeszcze ziemię przeżegnałeś ręką.
Czy to była kula, synku, czy to serce pękło?
Powrót na początek strony.

* * * (Krzysztof Kamil Baczyński)
 
Pisz do mnie listy
srebrem potoków
na srebrnożółtych kartach pól,
Pisz do mnie listy
górskim poświstem,
napisz mi droga kwiatów ból.
W chmurnej otchłani skały płaczą,
na górskiej grani
słońca krwią.
Napisz mi droga,
napisz na nich,
gdzie słońca myśli twoich są...
Powrót na początek strony.

NOSZĘ TWE SERCE Z SOBĄ... (Cummings)
 
noszę twe serce z sobą (noszę je w moim
sercu) nigdy się z nim nie rozstaję (gdzie idę
ty idziesz ze mną; cokolwiek zrobię samotnie
jest twoim dziełem, kochanie)
                                             i nie znam lęku
przed losem (ty jesteś losem moim) nie pragnę
piękniejszych światów (ty jesteś mój świat prawdziwy)
ty jesteś tym co księżyc od dawien dawna znaczył
tobą jest to co słońce kiedykolwiek zaśpiewa
 
oto jest tajemnica której nie dzielę z nikim
(korzeń korzenia zalążek pierwszy zalążka
niebo nieba nad drzewem co zwie się życiem; i rośnie
wyżej niż dusza zapragnie i umysł zdoła zataić)
cud co gwiazdy prowadzi po udzielnych orbitach
 
noszę twe serce z sobą (noszę je w moim sercu)
Powrót na początek strony.

DZIKA RÓŻYCZKA (Johann Wolfgang Goethe)
 
Na rozłogu zakwitł krzew -
Różyczka w czerwieni,
Młody chłopiec ku niej biegł,
Cieszył się, że pośród drzew
Kwiat jak świt się mieni.
Róży, róży, róży kwiat -
Różyczka w czerwieni.
 
Rzecze młody: "Zerwać chcę
Różyczkę w czerwieni."
A różyczka na to: "Nie."
Ostrym kolcem ręce tnie
Za takie zachcenie.
Róży, róży, róży kwiat -
Różyczka w czerwieni.
 
Złamał dziki chłopiec krzew -
Różyczkę w czerwieni.
Kłują kolce, płynie krew,
Lecz zapłaci za ten gniew
Bólem i cierpieniem
Róży, róży, róży kwiat -
Różyczka w czerwieni.
 
Powrót na początek strony.

PIEŚNI MIGNON (Johann Wolfgang Goethe)
 
1. Znasz-li ten kraj...
 
DO H... WEZWANIE DO NEAPOLU
naśladowanie z Goethego
 
Znasz-li ten kraj,
     Gdzie cytryna dojrzewa?
Pomarańcz blask
     Majowe złoci drzewa?
Gdzie wieńcem bluszcz
     Ruiny dawne stroi,
Gdzie buja laur
     I cyprys cicho stoi?
Znasz-li ten kraj?
     Ach, tam, o moja miła!
Tam był mi raj,
     Pókiś ty ze mną była!
 
Znasz-li ten gmach,
     Gdzie wielkich sto podwoi,
Gdzie kolumn rząd
     I tłum posągów stoi?
A wszystkie mnie
     Witają twarzą białą:
"Pielgrzymie nasz,
     Ach, co się z tobą stało!"
Znasz-li ten kraj?
     Ach, tam, o moja miła!
Tam był mi raj,
     Pókiś ty ze mną była!
 
Znasz-li ten brzeg,
     Gdzie po skalistych górach
Strudzony muł
     Swej drogi szuka w chmurach?
Gdzie w głębi jam
     Płomieniem wrą opoki,
A z wierzchu skał
     W kaskadach grzmią potoki?
Znasz-li ten kraj?
     Ach, tu, o moja miła!
Tu byłby raj,
     Gdybyś ty ze mną była!
 
                                    Przełożył: Adam Mickiewicz
Powrót na początek strony.

POWITANIE I ROZŁĄKA (Johann Wolfgang Goethe)
 
Już do niej czas! Więc noga w strzemię!
Poleciał koń mój lotem strzał.
Wieczorny sen kołysał ziemię,
Zawisła noc na szczytach skał;
Już wypiętrzony w błękit siny
Stał olbrzym-dąb w spowiciu mgły
I patrzył czarno spod gęstwiny
Tysiącem oczu pomrok zły.
 
Miesiąc wyjrzawszy zza pagórka
Przyświecał tęskno w wonnych mgłach,
Wiatr, szeleszczący w lekkie piórka,
Nawiewał w uszy dziwny starch;
Noc wyłoniła swe bojaźnie,
Przy drodze mej czyhają, tkwią -
Lecz dobrze mi, wesoło, raźnie
I w żyłach ogień płynie z krwią!
 
Przy tobiem był. Z twych ócz lazuru
Wszechzapomnienia piłem zdrój;
I wszystko w nas było do wtóru,
I każdym tchnieniem byłem twój.
Wiosennej jutrzni pierwsze groty
Różowe padły mi na twarz.
Od wymarzonej w snach pieszczoty
Przecudowniejszy uścisk nasz!
 
Lecz oto słońce już nas płoszy,
Uciekać mi potrzeba w dal:
W uścisku twym ile rozkoszy!
W spojrzeniu twoim jaki żal!
Nie żegnaj mnie tym wzrokiem szklanym,
Odchodzącemu uśmiech daj.
Co za szczęście być kochany!
I kochać, Boże, co za raj!
Powrót na początek strony.

ZAPOMNIANA (Mieczysław Jastrun)
 
Uciekasz. Z twarzy twojej rysy
Starło powietrze.
W wodę zanurzasz się irysem,
Więdniesz na wietrze.
 
W sól się roztapiasz, w gorycz morza,
Z której powstałaś,
Lecz ślad twym stopom w białych złożach
Odjęła skała.
 
O świcie budzę cię, bez źrenic,
Niebem przewianą,
Jak gdybym pytać chciał zieleni:
Czy to już rano?
 
Wyżarła czasu biała soda
Oczu twych bławat,
Lecz śni o cieniu twoim woda,
Drży po nim trawa.
 
Jesteś figurą z morskiej soli,
Małżonką Lota,
Dłoń kładzie na twym czole
Wspomnienie złota.
 
Pociągasz mnie za sobą w przepaść,
Na wspólne łoże,
Aby nas sól pożarła ślepa,
Wypiło morze.
Powrót na początek strony.

* * * (Bolesław Leśmian)
 
Gdy domdlewasz na łożu, całowana przeze mnie,
Chcę cię posiąść na zawsze, lecz daremnie, daremnie!
 
Już ty właśnie - nie moja, już nie widzisz mnie wcale:
Oczy mgłą ci zachodzą, ślepną w szczęściu i szale!
 
Zapodziewasz się nagle w swoim własnym pomroczu,
Mam twe ciało posłuszne, ale ciało - bez oczu!...
 
Zapodziewasz się nagle w niewiadomej otchłani,
Gdziem nie bywał, nie śpiewał, choć kochałem cię dla niej!...
Powrót na początek strony.

ZMORY WIOSENNE (Bolesław Leśmian)
 
Biegnie dziewczyna lasem. Zieleni się jej czas...
Oto jej włos rozwiany, a oto - szum i las!
Od mrowisk słońce dymi we złotych kurzach,
                                                                     mgłach,
 
A piersi jej rozpiera majowy, cudny strach.
Śnił się jej dzisiaj w nocy wilkołak w głębi kniej,
I dwaj rycerze zbrojni i aniołowie trzej.
 
Śnił się jej śpiew i pląsy i wszelki ptak, i zwierz!
I miecz i krew i ogień. Sen zbiegła wzdłuż i wszerz!
A teraz biegnie w jawę, przez las na lasu skraj -
A za nią - Maj drapieżny! Spójrz tylko - tygrys
                                                                     - maj!
 
Dziewczyna płonie gniewem... zaciska białą pięść
A wkoło pachną kwiaty... Szczęść Boże, kwiatom
                                                                     szczęść!
 
A wkoło pachną kwiaty! Słońce się dławi zdrój!
Purpura - zieleń - złoto - rozkwitów szał i bój!
Grzmi wiosna! Tętnią żary! Krwawią się gardła róż!
O szczęście, szczęście, szczęście! Dziś albo nigdy już!
Dziewczyno, hej, dziewczyno! Zieleni się nam czas!
Kochałem nieraz - ongi - i - dzisiaj jeszcze raz.
Dziewczyno, byłem z tobą w snu jarach, w głębi
                                                                     kniej -
 
Jam dwaj rycerze zbrojni i aniołowie trzej!
Jam śpiew i pląs zawrotny! Jam wszelki ptak i
                                                                     zwierz!
Ja - miecz i krew i ogień! Sen zbiegłem wzdłuż
 
                                                                     i wszerz...
Sen zbiegłem, goniąc ciebie, twój wierny tygrys -
                                                                     maj!
Ja jestem las ten cały - las cały aż po skraj!
Powrót na początek strony.

* * * (Bolesław Leśmian)
 
Gdybym spotkał ciebie znowu pierwszy raz,
Ale w innym sadzie, w innym lesie -
Może by inaczej zaszumiał nam las,
Wydłużony mgłami na bezkresie...
 
Może innych kwiatów wśród zieleni bruzd
Jęłyby się dłonie, dreszczem czynne -
Może by upadły z niedomyślnych ust
Jakieś inne słowa - jakieś inne...
 
Może by i słońce zniewoliło nas
Do spłonięcia duchem w róż kaskadzie,
Gdybym spotkał ciebie znowu pierwszy raz,
Ale w innym lesie, w innym sadzie...
Powrót na początek strony.

* * * (Bolesław Leśmian)
 
Zazdrość moja bezsilnie po łożu się miota:
Kto całował twe piersi, jak ja, po kryjomu?
Czy jest wśród twoich pieszczot choć jedna pieszczota,
Której, prócz mnie, nie dałaś nigdy i nikomu?
 
Gniewu mego łza twoja wówczas nie ostudzi!
Poniżam dumę ciała i uczuć przepychy,
A ty mi odpowiadasz, żem marny i lichy,
Podobny do tysiąca obrzydłych ci ludzi.
 
I wymykasz się naga. W przyległym pokoju
We własnym się po chwili zaprzepaszczasz łkaniu,
I wiem, że na skleconym bezładnie posłaniu
Leżysz, jak topielica na twardym dnie zdroju.
 
Biegnę tam. Łkania milkną. Cisza, niby w grobie.
Zwinięta, na kształt węża, z bólu i rozpaczy
Nie dajesz znaku życia - jeno konasz raczej,
Aż znienacka za dłoń mię pociągasz ku sobie.
 
Jakże łzami przemokłą, znużoną po walce
Dźwigam z nurtów pościeli w ramiona obłędne!
A nóg twoich rozemknione pieszczotami palce
Jakże drogie mym ustom i jakże niezbędne!
Powrót na początek strony.

RÓŻA (Bolesław Leśmian)
 
Czym purpurowe maki
Na ciemną rzucał drogę?
Sen miałem, ale - jaki? -
Przypomnieć już nie mogę.
 
Twojeż to były usta?
Mojeż to były dłonie?
Głąb sadu mego - pusta,
We wrotach - księżyc płonie.
 
Dni się za dniami dłużą,
Noce - w jeziorach witam...
Kiedy ty kwitniesz, różo?
"Ja nigdy nie zakwitam..."
 
"Ja nigdy nie zakwitam..."
Twójże to głos, o, różo?
Słowo po słowie chwytam,
Dni się za dniami dłużą...
Powrót na początek strony.

DO M*** (Adam Mickiewicz)
 
Precz z moich oczu!... posłucham od razu,
Precz z mego serca!... i serce posłucha,
Precz z mej pamięci!... nie... tego rozkazu
Moja i twoja pamięć nie posłucha.
 
Jak cień tym dłuższy, gdy padnie z daleka,
Tym szerzej koło żałobne roztoczy...
Tak moja postać, im dalej ucieka,
Tym grubszym kirem twą pamięć pomroczy.
 
Na każdym miejscu i o każdej dobie,
Gdziem z tobą płakał, gdziem się z tobą bawił,
Wszędzie i zawsze będę ja przy tobie,
Bom wszędzie cząstkę mej duszy zostawił.
 
Czy zadumana w samotnej komorze
Do arfy zbliżysz nieumyślną rękę,
Przypomnisz sobie: właśnie o tej porze
Śpiewałam jemu tę samą piosenkę.
 
Czy grając w szachy, gdy pierwszymi ściegi
Śmiertelna złowi króla twego matnia,
Pomyślisz sobie: tak stały szeregi,
Gdy się skończyła nasza gra ostatnia.
 
Czy to na balu w chwilach odpoczynku
Siedziesz, nim muzyk tańce zapowiedział,
Obaczysz próżne miejsce przy kominku,
Pomyślisz sobie: on tam ze mną siedział.
 
Czy książkę weźmiesz, gdzie smutnym wyrokiem
Stargane ujrzysz kochanków nadzieje,
Złożywszy książkę z westchnieniem głębokiem
Pomyślisz sobie: ach! to nasze dzieje...
 
A jeśli autor po zwilej próbie
Parę miłosną na ostatek złączył,
Zagasisz świece i pomyślisz sobie:
Czemu nasz romans tak się nie zakończył?
 
Wtem błyskawica nocna zamigoce:
Sucha w ogrodzie zaszeleszczy grusza
I puszczyk z jękiem w okno zatrzepioce ...
Pomyślisz sobie, że to moja dusza.
 
Tak w każdym miejscu i o każdej dobie,
Gdziem z tobą płakał, gdziem się z tobą bawił,
Wszędzie i zawsze będę ja przy tobie,
Bom wszędzie cząstkę mej duszy zostawił.
Powrót na początek strony.

D'UN BEL, CHIARO, POLITO... (Petrarca)
 
Z bryły czystego i żywego lodu
Wznosi się płomień, który mnie ogarnia,
Do dna ssie żyły, serce żre do spodu,
Z dnia na dzień niknę, ginę marnie.
 
Śmierć ramię straszne podnosi do ciosu,
Grzmi piorunami albo jak lew ryczy,
Życie ucieka przed atakiem losu,
Ja, człowiek, pełen trwogi, drżę i milczę.
 
Mogłaby litość po społu z miłością
Podwójnym słupem podtrzymać poetę,
Przed nadchodzącą obronić ciemnością.
 
Ale litości nie widzę w obliczu
Nieprzyjaciółki mej słodkiej, kobiety.
Nie jej w tym wina, lecz losu w mym życiu.
Powrót na początek strony.

SŁOWIK (Julian Przyboś)
 
Skryty głośno w cierniach tarnin i malin
naglił noc - i mijała, i szlifował swój głos
i świst,
i wyciągał swój śpiew
w cienki włos. I wił tkliwiej i cieniej
twój złocisty lok około ucha.
 
Słuchaj,
słuchaj - dalej:
przenoś, miła, słowika
ze słyszenia - w widzenie:
to skowronek, to świt.
Oto widzę jaśniejącą twoją brew.
 
I dotknęłaś rzęsami moich powiek.
Tchnąłem słowo -
odpowiedz.
 
Spojrzyj: słowik
na każdym czubku drzew
znika
podlatując w jednowymiarowość
i najdźwięczniej, i najbezimienniej -
w ciszę.
 
"Kocham" - słyszę.
Powrót na początek strony.

DO*** (Aleksander Puszkin - przełożył Seweryn Pollak)
 
Pamiętam nagłe zachwycenie:
Niespodziewanie cię ujrzałem
Jak nieuchwytne przewidzenie,
Jak piękne bóstwa doskonałe.
 
W udręce żalu rozpaczliwej,
Pod niespokojnych trosk nawałem
Długo słyszałem głos twój tkliwy
I miłe rysy w snach widziałem.
 
Mijały lata. Burz porywy
Marzenia dawne potargały,
Uszedł z pamięci głos twój tkliwy
I wdzięk twych rysów doskonały.
 
W więzieniu, w mroku opuszczenia
Dni moje z wolna upływały,
Wyzbyte wiary, łez natchnienia,
Próżne miłości, próżne chwały.
 
Lecz przyszło duszy przebudzenie:
I oto znowu cię ujrzałem
Jak nieuchwytne przywidzenie,
Jak piękne bóstwo doskonałe.
 
I serce bije upojeniem,
I znów dla serca zmartwychwstały
Wiara i miłość, i natchnienie,
I łzy, i życie pełne chwały.
Powrót na początek strony.

DO*** (Aleksander Puszkin - przełożył Wiktor Woroszylski
 
Cudowne pomnę oka mgnienie,
Harmonią tknięty wzrok i słuch:
Zjawiłaś się jak przywidzenie,
Czystego piękna lotny duch.
 
Śród melancholii, śród udręki,
Śród krzątaniny płonnych dni,
Twojego głosu tkliwe dźwięki
I twarz niebiańska mi się śni.
 
Lecz idą lata, burz porywem
Najsłodszych marzeń płosząc rój.
I zapomniałem dźwięki tkliwe,
I zniknął widok miły twój.
 
I w głuszy, w mrokach zniewolenia
Leniwie czas znosiłem zły -
Dni bez miłości, bez natchnienia,
Bez bóstwa - ach, bez jednej łzy.
 
Aż wtem - jak duszy przebudzenie,
Harmonią tknięty wzrok i słuch:
Znów się zjawiłaś - przywidzenie,
Czystego piękna lotny duch.
 
I rośnie w sercu upojenie,
I w zmartwychwstałym znowu drży
Jak dawniej miłość i natchnienie,
I bóstwo żyje w nim, i łzy.
Powrót na początek strony.

WIECZÓR (Fryderyk Schiller)
Według malowidła
 
Skłoń, promienisty boże - niwy łakną
Orzeźwiającej rosy, człowiek omdlewa,
     Słabiej ciągną rumaki -
          Skłoń ku ziemi swój wóz!
 
Spójrz, kto z kryształowej fali mórz w uśmiechu
Daje ci znak! Poznaje ją twe serce?
     Raźniej lecą rumaki,
          Skinęła boska Tetys.
 
Spiesznie z wozu w ramiona jej skacze
Woźnica, cugle pochwycił Kupido,
     Przystanęły rumaki,
          Piją ochłodę z fal.
 
Na niebo cichym krokiem wstępuje
Wonna noc, a za nią słodka miłość.
     Spoczywajcie, kochajcie!
          Spoczął - kochając - Feb.
Powrót na początek strony.

PIOSENKA (Leopold Staff)
 
Przecz mi rzekłaś słowo "kocham" drżące,
W którym tyle słodyczy i bólu?
- Spytaj o to róż jasnych na łące,
Spytaj o to motyli na polu. -

Dni swe w cichym pędziłem spokoju,
Czemuś z serca poznała mnie męką?
- Spytaj o to słabego powoju,
Fali, która do brzegu lgnie miękko. -

Czemu ramię mnie twe nie oplata
I szept dawny z twych warg się nie głosi?
- Spytaj kurzu dróg, który ulata,
Zwiędłych liści, które wiatr unosi. -

Czemu taki chłód w modrym twym oku
I ust swoich nie dajesz mi więcej?
- Spytaj o to tych czterech pór roku,
Spytaj o to dwunastu miesięcy. -

Powrót na początek strony.

EKSTAZA (Kazimierz Przerwa-Tetmajer)
 
Nie widzę, słucham cię oczyma biała!
Nagości twojej linie i kolory
w hymn mi się jeden łączą różnowzory,
w muzykę kształtu, w pieśń twojego ciała...
 
Melodią jesteś i harmonią cała!
Rzucona kędyś w dalekie przestwory,
jako przelotne świecisz meteory --
pieśń twej piękności promienieje, pała...
 
Komu się zjawisz taka, pójdzie dalej
z twarzą od świata odwróconą, senną --
tak ci rzeźbiarze, co Wenus promienną
 
niegdyś w paryjskim marmurze kowali,
chodzili cisi, senni między ludem --
oni widzieli cud i żyli cudem...
Powrót na początek strony.

DLA RYMU (Kazimierz Przerwa-Tetmajer)
 
III
 
A kiedy będziesz moją żoną,
umiłowaną, poślubioną,
wówczas się ogród nam otworzy,
ogród swietlisty, pełen zorzy.
 
Rozdzwonią nam się kwietne sady,
pachnąć nam będą winogrady,
i róże śliczne, i powoje
całować będą włosy twoje.
 
Pójdziemy cisi, zamyśleni,
wśród złotych przymgleń i promieni,
pójdziemy wolno alejami,
pomiędzy drzewa, cisi, sami.
 
Gałązki ku nam zwisać będą,
narcyzy piąć się srebrną grzędą
i padnie biały kwiat lipowy
na rozkochane nasze głowy.
 
Ubiorę ciebie w błękit kwiatów,
niezapominek i bławatów,
ustroję ciebie w paproć młodą
i świat rozświetlę twą urodą.
 
Pójdziemy cisi, zamyśleni,
wśród złotych przymgleń i promieni,
pójdziemy w ogród pełen zorzy,
kędy drzwi miłość nam otworzy.
Powrót na początek strony.

GRA SŁÓW (Kazimierz Przerwa-Tetmajer)
 
III
 
Przychodzisz do mnie noc po nocy,
śnisz mi się długo i boleśnie --
patrzę w twe oczy, a twe oczy
są jak dwa zimne światła z lodu.
 
Wyciągam ręce do twych dłoni:
twe dłonie są jak ostre noże;
chwytam twe małe drogie stopy:
twe stopy są jak ostre ciernie.
 
I budzę się od krwi na rękach,
na dzień się budzę długi, smutny --
przychodzisz do mnie noc po nocy
śnić mi się długo i boleśnie.
Powrót na początek strony.

[KOCHAM CIĘ ZA TO ...] (Kazimierz Przerwa-Tetmajer)
 
Kocham Cię za to, że Cię kochać muszę,
kocham Cię za to, że Cię wielbić mogę,
kocham Cię za to, żeś Ty mi jedyna
piękną kobiecą objawiła duszę,
że się przed Tobą kolano ugina
i myśl o Tobie każda niesie trwogę,
i niepokoi się tym, i pamięta,
żeś może dla niej za czysta, za święta...
Powrót na początek strony.

PRELUDIA (Kazimierz Przerwa-Tetmajer)
 
XXXV
 
Mów do mnie jeszcze... Za taką rozmową
tęskniłem lata... Każde Twoje słowo
słodkie w mym sercu wywołuje dreszcze --
mów do mnie jeszcze...
 
Mów do mnie jeszcze... Ludzie nas nie słyszą
słowa twe dziwnie poją i kołyszą,
jak kwiatem, każdym słowem twym się pieszczę -
mów do mnie jeszcze...
Powrót na początek strony.

[JA KIEDY USTA ...] (Kazimierz Przerwa-Tetmajer)
 
Ja, kiedy usta ku twym ustom chylę,
nie samych zmysłów szukam upojenia,
ja chcę, by myśl ma omdlała na chwilę,
chcę czuć najwyższą rozkosz - zapomnienia...
 
Namiętny uścisk zmysły moje strudził --
czemu ty patrzysz z twarzą tak wylękłą?
Mnie tylko żal jest, żem się już obudził
i że mi serce przed chwilą nie pękło.
 
Błogosławiona śmierć, gdy się posiada,
czego się pragnie nad wszystko goręcej,
nim twarz przesytu pojawi się blada,
nim się zażąda i znowu, i więcej...
Powrót na początek strony.

ZADUMA DZIEWCZYNY (Julian Tuwim)
 
Tak bezwstydnie dotknął mego ciała...
Było to o zmroku w ciemnej porze.
Tak bezwstydnie dotknął mego ciała...
Serce łatwiej wierzy o wieczorze.
 
Śniłam nocą słodycz pieszczot męskich
Na niewinnej swej pościeli białej...
Śniłam nocą słodycz pieszczot męskich
I kolana mi z rozkoszy mdlały.
 
Obudziłam się zmęczona, słaba
Od tych słodkich spotkań przeczuwanych...
Obudziłam się zmęczona, słaba,
Z mgłą na oczach cicho zadumanych.
 
Prosił, bym wieczorem przyszła znowu
(Wszędzie, wszędzie głos ten dzisiaj słyszę!),
Prosił, bym wieczorem przyszła znowu
Tam, nad strumień, w lip kwitnących ciszę...
 
Może znów tak dziwnie, jak i wczoraj,
Będzie się twarz jego do mnie śmiała?
Może znów tak dziwnie, jak wczoraj,
Dotknie się bezwstydnie mego ciała?
Powrót na początek strony.

A KIEDY PRZYJDZIE... (Tadeusz Boy-Żeleński)
 
...A kiedy przyjdzie godzina rozstania,
Popatrzmy sobie w oczy długo, długo
I bez jednego słowa pożegnania
Idźmy - ja w jedną stronę, a ty w drugą.
 
Bo taka nam już pisana jest dola,
Że nigdy dla nas Jutro się nie ziści,
Wiecznie nam w poprzek stanie tajna WOLA,
Co tkliwość mieni w podmuch nienawiści.
 
Najmilsza moja! Leć, kędy cię niesie
Twych piórek zwiewność i krwi młodej tętno;
Leć, kędy życia pieśń wzdyma i gnie się
W rytmów tanecznych melodię namiętną;
 
Leć, kędy Rozkosz wyciąga ramiona
Po smutne serce człowieka tułacze,
Co w jej śmiertelnym spazmie drży i kona,
I wyje z bólu, i ze szczęścia płacze...
 
Leć... ale pomnij: w pogody uśmiechu,
W marzeń haszyszu i smutków żałobie,
I w cnót dystynkcji, i w plugastwie grzechu
To wiedz, najmilsza: ja jestem przy tobie.
 
Oczyma na cię patrzę skupionemi,
Jak na misterium ważne, groźne prawie,
I co bądź czynisz biedna Córo Ziemi,
Ja, brat twój starszy, ja ci błogosławię...
 
...Gdy będziesz cierpieć, ja ciebie pocieszę,
A gdy się zbrukasz, wówczas wiedz, ty droga:
Ja cię wysłucham i ja cię rozgrzeszę,
Bo taką władzę mam daną od Boga.
 
W twe dłonie wtulę twarz od tęsknot bladą,
O twe kolana głowę oprę biedną,
A ty mi bajaj, o Szeherezado,
Twych cudnych nocy, ach, tysiąc i jedną...
 
... A kiedy przyjdzie godzina spotkania,
Może w nas pamięć dawnych chwil poruszy
I bez jednego słowa powitania
Popatrzym sobie aż w samo dno duszy...
Powrót na początek strony.

jartul@poczta.onet.pl  Uwagi, spostrz jartul@poczta.onet.pl eżenia, sugestie  jartul@poczta.onet.pl