Marek Perzyński, Weseliska jakich mało, "Słowo Polskie" - 27.11.1998

WESELISKA, JAKICH MAŁO

      Pałac Grodztwo (niem. Kreppelhof) spłonął w 1964 roku, obecnie jest ruiną, jednak wciąż chętnie odwiedzają go mieszkańcy i turyści, bo rozciąga się wokół niego park z zabytkowymi alejami, a warto też powspominać dawne dzieje. Grodztwo zasłynęło z uczt weselnych, które odbywały się w jego przebogato wyposażonych wnętrzach.
 
Grafika 1. Zamek w czasach świetności. Rok pierwszej wielkiej uczty, jaka odbyła się na zamku Kreppelhof, znany jest tylko orientacyjnie. Kronikarz Kamiennej Góry podaje, że było to pomiędzy 1392 a 1474 rokiem. O dziwo - dokładnie znamy za to dzień. Było to 9 grudnia. W święty związek małżeński wstępowali książę Jerzy z księżniczką Jadwigą. Uczta weselna trwała osiem dni, a zjedzono podczas niej trzysta wołów węgierskich, 62 tysiące kurcząt, pięć tysięcy gęsi, 75 tysięcy raków, 75 dzików, 162 jelenie oraz wypito 170 beczek wina krajowego, 200 beczek wina zagranicznego i 70 beczek wina walońskiego. Wśród wielu dostojnych gości było 18 panujących książąt, 40 hrabiów i pięciu arcybiskupów.
Grafika 2. Zamek w czasach świetności.       Nie mniej wspaniała uczta odbyła się 11 stycznia 1904 roku, ale tak strasznie się nie obżerano. Było bardziej dystyngowanie ponieważ w uroczystościach uczestniczył sam cesarz niemiecki Wilhelm II (bez małżonki, bo akurat zaniemogła). Jego Cesarska Mość przybył do Kamiennej Góry specjalnym pociągiem z Berlina, po czym całe towarzystwo udało się do ewangelickiego kościoła Łaski (obecnie katolicki). W drzwiach cesarz podał rękę pannie młodej ubranej w jasnobłękitną suknię jedwabną i poprowadził ją do ołtarza.
      Ślub zawierali Armgarda hrabianka zu Stolberg-Wernigerode z komandorem-podporucznikiem Oskarem hrabią von Platten zu Hallermund. Hrabianka Armgarda była damą dworu niemieckiej cesarzowej, córką Udo hr. zu Stolberg-Wernigerode, właściciela kamiennogórskiego pałacu (był on w rękach tej rodziny od XVIII wieku). Po ceremonii w kościele, którą prowadził pastor Foerster, całe towarzystwo udało się na rynek, na którym złożono wawrzynowy wieniec pod pomnikiem Eberharda zu Stolberg-Wernigerode, pełniącego za życia funkcję nadprezydenta Śląska (monument ten przetopiono na armaty podczas I wojny światowej, a w miejscu tym stoi obecnie koszmarna fontanna w stylu modern). Potem orszak odjechał do Grodztwa.
Grafika 3. Zamek w początkach XX w.       W pałacu Jego Cesarska Mość zasiadł na środku stołu ustawionego w podkowę, a po obu jego stronach zajęła miejsca para młoda. Stół udekorowano konwaliami. Najpierw ojciec panny młodej wzniósł toast na cześć cesarza, dziękując mu za przybycie. Cesarz nie pozostał dłużny i odwzajemnił się toastem na cześć pary młodej. Podano m.in. łososia po moskiewsku, parfait en croute z gęsich wątróbek, baraninę z jarzynami, pulardę, sałatę, kompot i lody. Musiano przygotować tego sporo, skoro gości weselnych było około osiemdziesięciu, głównie hrabiów, baronów i wysoko postawionych wojskowych. Oczywiście, nie obyło się bez prezentów. Para cesarska podarowała młodym diadem wysadzany ciemnoniebieskimi kamieniami i brylantami, a ponadto metrowej wysokości wazę z królewskiej fabryki porcelany. Świeżo upieczony małżonek podarował swojej wybrance przybory toaletowe z kości słoniowej, które przwiózł ze swej wyprawy do Chin. Matka panny młodej obdarowała młodych wielką srebrną czarą w stylu empire, ponadto od obojga rodziców panny młodej (rodzice pana młodego już nie żyli) były trzy komplety sztućców, a od cesarskiej świty srebrny talerz z dedykacją .
Grafika 4. Zamek w czasach świetności. Cesarz opuścił pałac o godzinie 18.00. Jako że był to styczeń, zapadł zmrok, ale na ulicy prowadzącej na dworzec nie było ciemno. Z okazji przyjazdu cesarza została ona specjalnie oświetlona lampami elektrycznymi przez kamiennogórską firmę lniarską Rinkel. Jego Cesarska Mość odjechał bez przeszkód specjalnym pociągiem do Wrocławia.
      Wilhelm II nie był jedyną wysoko postawioną personą, która odwiedziła pałac w Grodztwie. Można wymienić m.in. cara Aleksandra I, Fryderyka Wilhelma III, Fryderyka Wilhelma IV oraz kilku następców tronu pruskiego, którzy również zostali cesarzami.
      Jednak nie władcy, a ponoć tajemniczy, arcybogaty i fascynujący do dzisiaj historyków zakon tempariuszy założył w miejscu późniejszego pałacu Grodztwo zamek obronny. Miała być to ich siedziba do roku 1312, ale informacja ta nie ma potwierdzenia w źródłach. Nie wiadomo również dokładnie skąd wzięła się nazwa Kreppelhof. Jedni twiedzą, że pochodzi od nazwiska właściciela zamku Nikili von Kreppela, z kolei Stanisław Rospond tłumaczył pochodzenie nazwy od słowa Kreppe, Krapfen (pączek). Jedna z pań z rodu Gotsche Schoff (właścicieli zamku) miała co tydzień piec pączki i rozdawać je ubogim .
Gotsche Schoff, to późniejsi Schaffgotschowie, jeden z najpotężniejszych rodów dolnośląskich, który jako jeden z nielicznych mógł poszczycić się pokrewieństwem z Piastami.
Grafika 5. Ruiny zamku Grodztwo.       Kamiennogórska linia tego rodu wymarła w XVII wieku. Zamek przejęła skoligacona z nimi rodzina Promnitzów, a następnie spokrewniony z Promnitzami ród Stolberg-Wernigerode, który rządził pałacem Kreppelhof do 1945 roku. Po wojnie zajęli go żołnierze sowieccy, potem przejął go na magazyny Obwodowy Urząd Likwidacyjny, a w ruinę popadać zaczął kiedy objął go PGR. Zniszczeń po pożarze w 1964 roku dokonali ludzie, rozgrabiając do szczętu co cenniejsze detale. Jednak wciąż wielkie wrażenie robi park z dwoma zabytkowymi alejami: ze stu- i dwustuletnimi lipami oraz 80-letnimi dębami.
 
    Uwaga:
  1. Powyższa treść powinna być w pełni zgodna z artykułem pana Marka Perzyński "Weseliska jakich mało" zamieszczonym w "Słowie Polskim" z 27.11.1998.
  2. Grafiki 2. i 3. pochodzą z witryny Piotra Czajkowskiego www.czajski.prv.pl.
  3. Grafiki umieszczono w artykule wedłu pomysłu autora tej witryny.
  4. Tutaj możesz zobaczyć zamek dzisiaj, a dokładniej jego stan w dniu 02 kwietnia 2002 r.
 

jartul@poczta.onet.pl  Uwagi, spostrz jartul@poczta.onet.pl eżenia, sugestie  jartul@poczta.onet.pl