(Piotr Słowiński, Podziemne miasto, "Regionalny Tygodnik Infromacyjny" - 03.04.2003)
 
Kilkaset metrów korytarzy i tajemnicze sale skrywa w swym wnętrzu kamiennogórska Góra Parkowa. Byliśmy w nich w ostatnią sobotę.

PODZIEMNE MIASTO

Kilkanaście osób weszło w minioną sobotę do tajemniczego, wojennego obiektu znajdującego się w głębi Góry Kościelnej. Według Ryszarda Kotowicza, jednego z poszukiwaczy tajemnic związanych z drugą wojną światową, mogą to być sztolnie wykonane dla Arado, fabryki wojennej, która nad Zadrnę przeniosła się w 1944 roku.
 
     - Kubatura tego obiektu wynosi 4.400 metrów sześciennych, a powierzchnia użytkowa około 1.300 metrów kwadratowych - mówi Ryszard Kotowicz.
     Do obiektu pod Górą Kościelną prowadzą niedokończone sztolnie. Jedna z nich, zaczynająca się schodami, jest powoli zagospodarowywana przez mieszkańców ulicy Cisowej i Świerkowej. Inne wejścia zostały zagospodarowane na magazyny, komórki czy garaże. Przynajmniej jedno jest zawalone i częściowo zalane.
     - Jeśli w obozie Boberlager było 5.500 więźniów i byli oni wożeni do prac w różnych podziemiach, to musieli mieć coś do roboty - twierdzi jeden z eksploratorów. Jego zdaniem do dziś nie została wyjaśniona rola podziemnych sal i sztolni.
     Innego zdania jest Andrzej Sobczyk z kamiennogórskiej obrony cywilnej. Uważa on, że obiekty przy ulicy Wiejskiej, uważane powszechnie za bunkry, to ukrycia dla obsługi obozu Boberlager, obliczone na około 300 osób. Te wieże, z charakterystycznymi jak gdyby strzelnicami, to po prostu czerpnie powietrza.
     Nie wiadomo, jakie było przeznaczenie obiektu pod Górą Kościelną, do którego prowadziło aż 5 wejść. Jedno znajdowało się przy torach do Krzeszowa, reszta przy ulicy Lubawskiej i Parkowej, a ostatnie na terenie Kamodeksu. Podobnie zresztą nie jest znane przeznaczenie jeszcze większej podziemnej sali przy ulicy Księcia Bolka I.
Wszystkie podziemia miały zostać zinwentaryzowane w roku 1969 podczas akcji "Żelazo". Obeszła je grupa oficerów Ludowego Wojska Polskiego.
     - Wykaz wszystkich sztolni w samym mieście i wokół Kamiennej Góry ma Włodzimierz Stojak, znany poszukiwacz z Wrocławia - mówi Sobczyk.
      - Dotyczą one m.in. Antonówki, gdzie istnieją podziemia, których roli do dziś nie wyjaśniono. Były do nich zresztą dwa wjazdy od strony Raszowa. - Nie musimy jeździć do Walimia, Osówki, czy Rzeczki - przekonuje Ryszard Kotowicz - mamy swoje, jeszcze bardziej tajemnicze i rozległe podziemia. - Wystarczy trochę chęci, pieniędzy i można zrobić w nich trasy turystyczne, a nawet restauracje.
     - Do wykorzystania na schron nadaje się jedynie obiekt przy ulicy Wiejskiej - uspokaja zapędy eksploratora Sobczyk. - Restaurację można by otworzyć tylko w podziemnej sali przy Księcia Bolka, ma ona 40 metrów długości, 8 metrów szerokości i 8 wysokości, inne nie były nigdy konserwowane i nie wiadomo, czy będzie można je wykorzystać.
     Podziemna hala przy Księcia Bolka też nie do końca nadaje się do wykorzystania, gdyż kiedyś sprzedano tereny na działki budowlane wraz z wejściem do podziemi.
 
    Uwaga:
  1. Powyższy artykuł zamieszczony został na stronie za zgodą autora.
 

jartul@poczta.onet.pl  Uwagi, spostrz jartul@poczta.onet.pl eżenia, sugestie  jartul@poczta.onet.pl